sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 5

Obudziłam się w białej sali szpitalnej. Za białej, jak na mój gust. Ciało miałam lekko posiniaczone. Rozejrzałam się wokół, szukając czegoś znajomego, jakiegoś punktu zaczepienia. Nic. Kompletna pustka. Zaraz, dlaczego ja trafiłam do szpitala?!?! Czemu nic nie pamiętam? Nagle wspomnienia wróciły ze zdwojoną siłą. Zdrada przyjaciela. Pobicie. Próba gwałtu. Łzy napłynęły mi do oczu. Nagle usłyszałam cichutki klik. Odwróciłam głowę w kierunku drzwi. Oczywiście, kto musiał akurat przyjść? Harry. Ten udający mojego przyjaciela gość, niby zatroskany, podszedł do mnie spytaniem "jak się czuję?". Nie zamierzałam odpowiadać, nie teraz.

HARRY

Przypilnowałem tego gnoja, aby trafił tam, gdzie jego miejsce. Za kratami mam nadzieję, że zdechnie. Po tym co uczynił, należy mu się to  w 100%. Od razu pojechałem do szpitala, tam gdzie aktualnie znajduje się Rose. Boję się, czy ta parszywa kupa gnoju jej czegoś nie naopowiadała. Po wielu latach znajomości jako przyjaciele, chciałbym wejść na nowy stopień. Na jutro zaplanowałem romantyczną kolację, ale po takich przeżyciach, pewnie Rose nie zechce. Bez pukania otworzyłem drzwi i cichutko wszedłem do jej izolatki. Ona siedziała na łóżku cała zapłakana. Podbiegłem do niej i zapytałem "jak się czujesz?", ale odpowiedzi nie dostałem. Nie wiedziałem co zrobić, postawiłem więc na serce. Delikatnie przytuliłem Rose, aby dodać jej otuchy. Ta jednak tego nie chciała. Smutny odsunąłem się od niej.

 ROSE

- ODSUŃ SIĘ ODE MNIE! - warknęłam. Nie chciałam go znać, widzieć, a co dopiero przytulać! 
- Najpierw opowiadasz jakiejś dziewczynie, że spędzasz ze mną czas, tylko przez rodziców, że jestem wieśniakiem, a teraz co? Próbujesz udawać moją bliską osobę. Dałam ci szansę, którą skopałeś! NIE CHCĘ CIEBIE ZNAĆ! - wrzasnęłam i zaniosłam się płaczem. Harry najpierw ze smutnego, zmienił się na wściekłego.
- To ci ten gnojek naopowiadał? - zapytał po chwili.
- Tak. Ale nie bój się, on to miał nagrane. Rozpoznałam twój głos. - syknęłam w odpowiedzi. 
- Rose, posłuchaj. Ten gościu to Adam Leben. 
- O, czyli twój znajomy! Może zaraz mi powiesz, że ma do ciebie wpaść na herbatkę za godzinę?
- Nie! On jest słynnym hakerem. Przekręca wszystkie wypowiedzi sławniejszych osób. Nasza rozmowa wcale tak nie wyglądała! On chciał tobą manipulować.
- Skąd mam mieć taką pewność?
- Bo nigdy bym tak nie powiedział.
- Ta jasne. - mruknęłam. Harry, swoją wielką dłonią, delikatnie podniósł mój podbródek, abym patrzyła mu w oczy.
- Nie powiedziałbym tak, ponieważ zależy mi na tobie. - och, co za piękna scena. Niestety przerwał ją Sms :

OD : NIEZNANE
Popamiętasz mnie. Ze mną się nie zadziera. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz