piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 3

Nareszcie wrócił mój Harry! Nic się nie zmienił - może trochę z wyglądu. Wydoroślał, co widać i czuć. Ogarnęłam trochę salon, aby było gdzie usiąść. Hazza jak zwykle wybrał drewniany fotel, taki bujany i jak dla dziadka, bo miał do niego sentyment. To na nim rozwiązał zadanie z matematyki, którego ja nie dałam rady nawet zacząć. A on się tym faktem bardzo ucieszył. Opowiadał mi też o swoim życiu. Ja nie mam telewizora, ani komputera, więc musiał mi wszystko dokładnie streścić. Jak zahipnotyzowana słuchałam o x-faktorze, koncertach, studiach nagraniowych i oczywiście ściankach! Oj, jakbym ja chciała tak żyć. Dowiedziałam się, że został liderem zespołu One Dircetion, czemu się wcale nie dziwię. Zawsze miał dryg do rządzenia, co wykorzystywał na mnie. Harry ze smutkiem oznajmił mi, że robią z niego kobieciarza, tak o, do kamer. Powiedziałam mu, że to jest cenna sławy. Nagle Hazza zapytał co tam u mnie. Prawdę mówiąc zawiesiłam się trochę, bo co miałam odpowiedzieć? Zagarnęłam jednym ruchem kosmyki włosów za ucho i zaczęłam opowiadać. W momencie kiedy wyjechał, wpadłam w ciężką depresję. Okaleczałam się. Płakałam. Schudłam 10 kg, co było jedynym plusem. Po jakimś czasie, ogarnęłam się trochę. Zaczęłam chodzić do psychologa, o wdzięcznym nazwisku Lord. Zostałam najlepszą uczennicą, bo co innego oprócz nauki mi zostało? Upatrzyłam sobie już mieszkanie, do którego zamierzam się przeprowadzić, ale najpierw musi mnie stać na czynsz. I tyle. Dodałam, że chcę zostać pediatrą. On grzecznie wszystkiego wysłuchał i nawet udawał, że go to nie nudzi. Po chwili ocknął się i zapytał:

- A jak tam twoje życie uczuciowe?

Co miałam mu odpowiedzieć : "nie jestem gotowa na związki", "nie znalazłam jedynego"?
Wszystko brzmi jak z durnej telenoweli. No dobrze, kilku chłopaków się obok mnie kręciło. Czasami niektórzy chcieli mój numer, czasami były randki. Ale to nie były poważne związki. Odpowiedziałam, że słabo i stoi w miejscu. On tylko się zaśmiał.  Cały on! U innych nazwałabym to chamstwem, ale nie u niego. Harry takie radosny zapytał mnie, czy nie chcę iść dzisiaj z nim na dyskotekę. Nie chciałam, ale się zgodziłam. Powiedział, że wróci po mnie o dwudziestej. Miałam jeszcze godzinę. Szybko pobiegłam na górę, znalazłam czarną, skórzaną spódnicę, do tego top na ramiączkach. I gotowe. Stwierdziłam, że włosy upnę w kok, który świetnie będzie wyglądać z bandamką. Co do butów, wybrałam pierwsze lepsze kolorystycznie trampki. Umalowałam się delikatnie, bo po co się stroić? I tak nie znajdę tam nikogo fajnego. Punktualnie o 20:00 pod mój dom podjechała limuzyna. Wsiadłam do niej zaskoczona i zajęłam miejsce obok Harrego.
Ten mi uśmiechnięty wszystkich przedstawił. Mulat to Zayn, któremu towarzyszyła jego piękna dziewczyna Perri. Blondynek to Niall, który jest aktualnie singlem. Louis, który zgadłam, że jest najstarszy coś czuję, że też nie ma dziewczyny. No i Liam. Jest on bardzo miły, oraz zajęty, ale jego ukochana nie mogła tu przyjechać. Kiedy Harry powiedział " To jest Rose", wszyscy równocześnie powiedzieli : ,,Aha! Czyli to o niej tyle opowiadałeś!". Pochlebiło to mi, co można było zauważyć, ponieważ się zarumieniłam. Nareszcie dojechaliśmy na miejsce. Pub był taki sobie. Cuchnęło w nim, a oprócz tego wszędzie byli już nadpici goście. Usiadłam z innymi przy stole, w rogu sali. Od razu Zayn poleciał po drinka dla wszystkich, co przyjęłam z niesmakiem. Nie lubię pić i tyle. Dobrze, może picie mi nie przeszkadza, bardziej boję się kaca.
Zayn wrócił szybko, niosąc każdemu kolorowego drinka z parasolką. Hmm.. był nawet dobry. Niall od razu potem podszedł do grupki jakiś innych dziewczyn, które gapiły się na nasz stolik i zaprosił najładniejszą z nich do tańca. Liam powiedział, że on ma dziewczynę i woli pilnować naszych drinków niż tańczyć. Perri namiętnie pocałowała Zayna, co chyba miało znaczyć "my też mamy iść!". On to zrozumiał, no i poszli. Siedziałam tam z Harrym i Liamem w niezręcznej sytuacji. Wspaniałomyślnie odezwałam się do Hazzy:
- Jeżeli chcesz, to idź zatańczyć z tamtymi dziewczynami. Ta cycasta blondynka ślini się do ciebie.
- Właśnie stwierdziłem, że zbiorę się na odwagę i zaproszę najładniejszą dziewczynę w pubie do tańca. - powiedział po czym wstał i gdzieś poszedł. Zostałam sama z Liamem. Wyjęłam mojego smartfona, gdy nagle poczułam czyjś oddech na karku. Odwróciłam szybko głowę, za szybko. Przez ten mój ruch karate-ruch walnęłam z całej siły Harrego głową w głowę. Ten się tylko zaśmiał i powiedział :
- No więc jestem. Przyszedłem poprosić najładniejszą dziewoję do tańca. - powiedział po czym elegancko się schylił i pocałowałam mnie w rękę. Uśmiechnęłam się i powiedziałam :
- Z przyjemnością, paniczu.
Tańczyło nam się nieźle. Wiecie, szybkie tańce to i można stać daleko od siebie. Ale DJ jak na złość, zaczął puszczać te nieco wolniejsze utwory. Przytuliłam się do Harrego i tańczyliśmy. Nagle on powiedział, że idzie po drinka. Zostałam więc sama na środku parkietu. Nagle ktoś mnie złapał i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia. Chciałam krzyczeć, ale zasłonił mi buzię. Związał mi ręce i nogi, a później wrzucił do bagażnika. Dostałam chyba czymś ciężkim w głowę, bo usłyszałam głos Harrego, który mnie szuka, a później była już tylko ciemność.


Proszę o komentarze jeżeli to przeczytaliście :)! Zostawcie po sobie ślad ^^xoxoxo autorka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz