piątek, 15 sierpnia 2014

Rozdział 2

- Puść mnie! - wysyczałam.
- Rose, proszę! Daj mi dojść do słowa. Chcę to wszystko wytłumaczyć. - powiedział Harry jak zwykle czarująco. Cały on. Nie zmienił się za bardzo przez te ostatnie cztery lata.
- Nie zamierzam dawać ci kolejnej szansy. Bo po co ci ona? Traktowałam ciebie jako najlepszego przyjaciela, a ty, kiedy najbardziej potrzebowałam wsparcia, wyjechałeś! Bez uprzedzenia! - powiedziałam, próbując powstrzymać łamiący się głos. Rękawem otarłam łzy, które jak na złość, zaczęły spływać mi po policzkach.
- Rose, zrozum. Miałem wielką szansę, którą wykorzystałem. Razem z chłopakami tworzymy zespół, który ludzie na całym świecie słuchają ! Nie chciałem, żeby to zabrzmiało, że kariera jest ważniejsza od ciebie, ale...
- Zabrzmiało. Harry, spoko. Teraz mnie to nie obchodzi. Z depresji już się wyleczyłam. Przepraszam, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Ostatnim razem wszystko spieprzyłeś i coś czuję, że tym razem też spieprzysz. Pozwól mi zapomnieć. - powiedziałam patrząc mu w oczy. Zauważyłam w nich smutek i żal. Nagle jego ucisk się rozluźnił, co ja wykorzystałam i uciekłam. Wróciłam do domu i położyłam się na kanapie. Naszła mnie ochota na obejrzenie filmów z mojego dzieciństwa. Znalazłam stare kasety z roku 2002. Miałam wtedy sześć lat. Wybrałam pierwsze lepsze z brzegu. Trafiłam na zakończenie przedszkola. Dobre i to. Nagle, kiedy dyrektora dawała mi certyfikat ukończenia przedszkola, rozległy się oklaski na sali. Tata najechał kamerą na Niego. Tak, Harry też tam był i klaskał najgłośniej. Do moich oczu napłynęły łzy. Czego się spodziewałam? Całe moje dzieciństwo było związane właśnie z nim. Najlepszy przyjaciel, który nigdy miał mnie nie porzucić. Filmik dobiegł końca. Nagle włączył się kolejny, z tego samego roku. Oboje siedzieliśmy w piaskownicy, która znajdowała się przed moim domem. Z powagą w oczach spytałam Harrego "Harry, wyjdziesz za mnie?". Miałam wtedy fazę na wszystkie romantyki (czyli bajki o księżniczkach). Harry spojrzał się na mnie, po czym się uśmiechnął, pokazując światu swoje boskie dołeczki. Odpowiedział na moje pytanie '' Tak Rose. Wyjdziemy .". Filmik dobiegł końca. Włączył się następny. Ten był z 2005. Miałam wtedy już dziewięć lat, a on jedenaście. Siedzieliśmy obok siebie na ławce w parku recytując jakąś głupią rymowankę. Wróciły wspomnienia. Stwierdziłam jedną rzecz. Harry nadal jest dla mnie bardzo ważny. W tym samym momencie, kiedy o tym pomyślałam, zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam, a tam stał Harry z pięknym bukietem róż.
- Przepraszam. - wyszeptał.
Nic więcej nie myśląc podeszłam do niego i go przytuliłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz